prawie 1300 kilometrów i ponad 20 godzin w pociągach... pewnych doświadczeń nie sposób porównać do czegokolwiek innego - tym razem dziadkowie jadący na wakacyjny wypoczynek - dziadek czyta przy 10letniej wnuczce pisemko erotyczne, babcia co chwilę karmi oboje, przez co dziadek bez końca głośno wydaje koszmarne dzwięki mlaskania, ciapania i cholera wie czego jeszcze... masakra!
później dosiadła się ich równieśniczka, dzięki czemu przez resztę podróży towarzyszyła nam dyskusja o tym jak to kiedyś było źle (chociaż rzeczeni dziadkowie przyznali, że dzięki machinacjom i kombinatoryce stosowanej udało im się dorobić bardziej niż innym, ktrórzy z zazdrości nasyłali na nich kontrole), jak to teraz jest źle (bo w przeciwieństwie to czasów rządów kaczyńskiego, to dopiero teraz młodzi muszą wyjeżdzać za pracą za granicę), i w ogóle wszystko jest złe, tylko lepper był dobry... ech, a ja tak nie lubię polityki:/
jedyne pocieszenie to towarzystwo zagubionych w polskiej rzeczywistości Japonek w przedziale obok:)