za każdym tyłeczkiem jest jakaś historia - ta miała trudne dzieciństwo, tamta tylko dzieciństwo miała łatwe...
upalny dzień w środku miasta skłania do takich dziwnych przemyśleń - mnóstwo dziewczyn ubranych stosownie do pory roku rozkojarza w bardzo uroczy sposób:) ale są i takie mniej urocze... ta pupa wyrosła na macdonaldzie, tamta na kejefsi... obecnie modne jest krytykowanie szczupłych dziewczyn, modelek, które z założenia przecież muszą być bulimiczkami, anorektyczkami i jeszcze pewnie kilkoma innymi czkami... kobiece organizacje krzyczą i krzyczą o wadliwym wpływie mody i mediów na ideały piękna... i słusznie, ale nie zapominajmy przy tym, że czasem kochanego ciałka jednak zdecydowanie za dużo i w żadną stronę przegięcie nie jest dobre... a przeginania niestety coraz więcej - amerykańskie wzory reszta świata ewidentnie kopiuje w każdej dziedzinie
i smutne to, bo piękne nie jest ani za małe, ani za duże, tylko proporcjonalne, więc drogie panie, dbajcie o swoje pupy:)
i tyle